Olkusz

Koncepcja wystawy młodej artystki z Krakowa opiera się na przywołaniu przeszłości, specyficznego nastroju, zapamiętanych zdarzeń i sytuacji. Jest to również próba uporania się z tą przeszłością, pogodzenia się z upływającym czasem, odchodzeniem i pustką, jaka pozostaje. Kinga Nowak tworzy malarską opowieść, bardzo sugestywną i nostalgiczną. Aktualna wystawa to pokaz kilku obrazów olejnych, portretów osób najbliższych, nieodłącznie kojarzonych przez artystkę z dzieciństwem. Ale to również spojrzenie na siebie z tamtego czasu, próba analizy, kim byłaby dzisiaj gdyby nie lata spędzone w tym konkretnym miejscu, domu, wśród tych właśnie ludzi. Punktem wyjścia determinującym formę obrazów Kingi Nowak jest zdjęcie. Fotograficzna dosłowność wyklucza ekspresyjną stylizację i geometryzację, jakie pojawiały się w jej wcześniejszych pracach. Doskonałe opanowanie tradycyjnego warsztatu malarskiego pozwala artystce na stworzenie realistycznych, przestrzennych przedstawień o zwartej kompozycji. Obok subtelnych przejść tonalnych operuje w nich silnymi kontrastami kolorystycznymi i światło-cieniowymi. Wygładzona faktura obrazów (upodabniająca się do powierzchni fotograficznych pozytywów) jeszcze bardziej „neutralizuje” formę. Ma ona ponownie stać się na tyle „przezroczysta”, aby nie zakłócać precyzyjnie budowanej iluzji rzeczywistej obecności oświetlonych słońcem postaci. Narzucone przez artystkę ograniczenie prezentacji do kilku obrazów to kolejny zabieg wymuszający skupienie, intensyfikujący wymowę prac oraz istniejące między nimi relacje. Ostrość światła, spojrzenia i wspomnień okazują się tu być tym samym.

Artystka mówi o obrazach składających się na tę prezentację:

Olkusz, to wystawa, której tematem jest przeszłość, okres mojego dzieciństwa. W Olkuszu spędziłam pierwsze lata mojego życia. Mieszkałam u babci w starym domu z ogrodem. Olkusz, to babcia, podwórko, ławka przed domem w słońcu, kałuże po deszczu, lato, rodzinne święta, to miejsce, które często idealizuję i do którego wracam. Przywołuję ten świat na nowo: ludzi, atmosferę tamtego miejsca i czasu, który przeminął, za którym tęsknię, a który został już tylko w mojej pamięci. W obrazach pokazuję siebie w relacji z moją babcią, tatą, starszym kuzynem. Te obrazy są powrotem do dzieciństwa, ale powstały również z chęci zamknięcia i “przekroczenia” tego czasu. Sięgam do przeszłości, bo tam odnajduję źródło tego, kim jestem dzisiaj. Miejsce, gdzie mieszkałam, ludzie z którymi byłam związana, relacje rodzinne, formy wychowania, są dla mnie rodzajem klucza i szlaku. Przyglądając się im, staram się lepiej zrozumieć moje dzisiejsze problemy. Wracam do “Olkusza”, bo to pozwala mi pogodzić się z jego odejściem, ale jednocześnie pozwala mi się od niego oderwać, dojrzeć.”

Małgorzata Gołębiewska